Jagna Niedzielska „Bez resztek”

Jagna Niedzielska „Bez resztek”

Trafiłam na książkę Jagny Niedzielskiej „Bez resztek”. Wypożyczyłam, przeczytałam, przeanalizowałam. A dzisiaj chcę się z Wami podzielić tym, co znalazłam w środku. Przeczytałam też po to, abyście Wy nie musieli szukać w ciemno. Jeśli po przeczytaniu tej recenzji uznacie, że to lektura dla Was, warto w te pędy lecieć do biblioteki lub księgarni i korzystać 🙂 To co, zobaczmy co jest w środku!

Na początek chcę podkreślić, że jest to moja subiektywna opinia. Książkę wypożyczyłam ze zbiorów Biblioteki Publicznej i moja opinia nie jest skutkiem kampanii marketingowej ani współpracy. Nie musicie się ze mną zgadzać, natomiast proszę o zachowanie kultury przy wyrażaniu swojego zdania. Zapraszam do dyskusji!

W ramach poszerzania swojej wiedzy w temacie zero waste i zmniejszania ilości resztek, które produkuję, sięgam po kolei po wszystkie dostępne w mojej bibliotece książki 😉 I mówię zupełnie serio: wyszukuję, rezerwuję i wypożyczam pozycja po pozycji to, co jest dostępne w mojej okolicy. Księgozbiór rozrasta się, a ja korzystam ile wlezie. Jest to fenomenalne rozwiązanie, szczególnie dla takiego mola książkowego jak ja. Ale nie o tym dzisiaj.

Praktykalia

Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o mojej opinii na temat książki Jagny Niedzielskiej „Bez resztek”. Na początek kilka informacji technicznych. Książka została wydana nadkładem wydawnictwa Pascal w 2019 roku (tu macie link do książki na stronie wydawcy). Wydanie ma twardą oprawę, papier jest nieco grubszy, przyrównałabym go do woskowanego papieru kredowego. Ma prawie 190 stron i jest formacie pomiędzy A4 a A5. Jakość wydania jest bardzo dobra: fotografie są wysokiej rozdzielczości, estetycznie wydana, po solidnej korekcie. „Bez resztek” ładnie się prezentuje i jest spójna graficznie, co (razem z porządnie zrobioną korektą i łamaniem) jest dla mnie na wagę złota. A co z treścią?

Obietnice wydawcy kontra treść

Na początek nakreślę kontekst – była to jedna z tych książek, po które sięgnęłam z przypadku, sugerując się jedynie klasyfikacją tematyki w księgozbiorze. Nie czytałam recenzji ani rekomendacji. Bardziej niż książki kucharskiej spodziewałam się pełnej rad i „mięcha” epopei o niemarnowaniu żywności i gotowaniu – jak w tytule – bez resztek.

Jagna Zielińska “Bez resztek” – Wydawnictwo Pascal, rok 2019
A co dostałam?

70 stron to wstęp i podstawowe zasady: planowania posiłków, zakupów, przechowywania i kompostowania (akurat o tym dosłownie kilka stron). Reszta – przepisy na wykorzystanie resztek. Co należy podkreślić to fakt, że ja prowadząc swoje gospodarstwo domowe, wielu składników nie posiadam. Gdybym chciała je wykorzystać, musiałabym dokupić wiele przypraw, zagranicznych warzyw lub owoców, dodatków, które na co dzień w mojej kuchni nie występują. Czy jest to zgodne z ideą zero waste? Moim zdaniem nie do końca. Jednak możliwe, że u Was takie produkty zalegają, stąd też polecam rzucić okiem na spis treści.

W temacie planowania posiłków i wykorzystywania resztek dla mnie jako osoby, która od małego podglądała w kuchni u Dziadków i Rodziców nie ma tu jednak nic nowego czy odkrywczego. Bardzo chciałabym napisać, że jest inaczej – bo zwyczajnie potrzebujemy takich książek, które szerzą ideę i zwiększają świadomość w tematach ekologicznych. Przerabianie suchych bułek na bułkę tartą czy obsmażanie obeschniętego chleba na milion sposobów zna chyba każda gospodyni i każdy gospodarz. Dokupywanie dodatkowych produktów (których nie potrzebujemy na co dzień), aby zużyć inne zalegające uważam za bezcelowe.

No i zdjęcia. Coś, co mnie zachwyciło a zarazem ubodło najbardziej. Piękne kadry, wywołane i wydrukowane w świetnej jakości, cudnych kompozycjach (szczególnie gdy mowa o kulinariach!) stanowią połowę książki. Na praktycznie każdej rozkładówce jest fotografia! I jest to bardzo pozytywne, gdy mowa o kulinarnej części, w której zawarte są przepisy. Ale gdy czytałam wstęp i treściwą część książki, bardzo mnie uderzyło, że są wyłącznie zdjęcia… Autorki. Nie zrozumcie mnie źle, pani Jagna jest piękną, zadbaną kobietą. Ale czy sięgam po książkę o zero waste, aby ją oglądać? Piszesz o organizacji szafy, lodówki albo spiżarki? Pokaż mi swoją. O kompoście i kompostowaniu? Pokaż swój. Zamiast tego mamy zdjęcia kuchni, salonu z różnych perspektyw, z psem, bez psa, z prawej, z lewej. Jak to się odnosi do tematyki?

Spis treści “Bez resztek” Jagny Niedzielskiej

Po lekturze mam wrażenie, że cała książka została zrobiona na kolanie. Całość wprowadzenia zamyka się w 2 – 3 sesjach zdjęciowych autorki. Wprowadzenie to ogólniki, które nie są zbyt odkrywcze szczególnie dla osób dłużej zainteresowanych tematem. Przepisy w mojej kuchni się nie sprawdzą – może jednak komuś z Was będą odpowiadać.

Komu książkę polecam?

W sam raz dla osób, które nie chcą marnować końcówek produktów, a zarazem nie lubią jeść tego samego dania kilka razy z rzędu. Lektura ta pozwoli urozmaicić jadłospis bez popadania w monotonię z wykorzystaniem resztek. Jesteś osobą początkującą w temacie planowania i odpowiedniego przechowywania składników? Znajdziesz tu ogólne zasady i kilka wskazówek, jak szykować się do zakupów czy kompostowania.

Kiedy książkę przekartkować?

W momencie, gdy mamy już dobrze ugruntowane podstawy z planowania posiłków, organizowania zakupów, przechowywania, gotowania bez resztek czy kompostowania, czytanie od deski do deski może być stratą czas. A przecież czas to też zasób i nie należy go marnować. Jeśli jednak jesteście ciekawi lub zdecydowani sięgnąć po „Bez resztek”, zamiast czytać proponuję ją przekartkować. Ważne, kluczowe treści są wytłuszczone grubszą czcionką lub oznaczone jako osobne ramki w typie „Czy wiesz, że…”, które zawierają wszystko co najważniejsze. Możecie przejrzeć indeks składników albo listę przepisów, co zajmie chwilę – dwie.

Dla zaawansowanych

Dla zaawansowanych poza przepisami raczej nie będzie żadnych nowości. Wtedy może jakiś przepis Was zainspiruje. Podejrzewam jednak, że chipsy z obierek wszyscy znacie 😉 Dlaczego ja ich nie robię może kiedyś Wam opowiem. Jeśli jednak interesujecie się tematyką, nie znajdziecie tu nic nowego, odkrywczego czy przełomowego.

Dzisiejszym postem otwieram nowy cykl Do poczytania na blogu.

A Wy? Sięgacie po książki o ekologii? Czy macie lekturę, którą polecilibyście innym w tematyce zero waste?

Pełną listę postów jak zawsze znajdziecie w tej zakładce. A Ty? Jesteś na bieżąco? 🙂

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Archiwa