Sierpień – za czym się rozglądać?

Sierpień – za czym się rozglądać?

Za chwilę stuknie nam połowa sierpnia. Dlatego do głowy wpadł mi pomysł, aby dzisiejszy post był nieco luźniejszy. Zamiast definicji znajdziesz dziś listę rzeczy, po które warto się udać na spacer po okolicy. Bez pytania ludzi, bez grzebania w śmieciach i bez rękawiczek. To co, kiedy wyruszasz?

O tym, że freganizm to nie tylko kosze mam nadzieję nie trzeba Ci przypominać. Bo nie wiem dlaczego, po sieci krążą często niusy, że freganizm to wyłącznie grzebanie po kontenerach. A to przecież nieprawda! Gdyby tak było, po co osobno mówilibyśmy o dumpster divingu? Freganizm ma różne źródła, a sposobów na bycie freganką lub freganinem jest co niemiara.

Trzeba przyznać, że jest to co znajdujesz jest w dużej mierze sezonowe. O ile przybory higieniczne czy ubrania znajdujemy cały rok, tak niektóre owoce, warzywa czy zioła są dostępne jedynie w wąskim przedziale czasowym i nawet uprawa szklarniowa tego nie zmieni. Dlatego dzisiaj post bardziej lajfstajlowo – opowiem Ci o moich ulubionych produktach, które można znaleźć. I choć sierpień w połowie już za nami, na pewno wiele z nich znajdziesz w swojej okolicy również we wrześniu.

I jeszcze kilka zdań wstępu – dlaczego piszę ten post? Na obserwowanych przeze mnie grupach fregańskich obserwuję regularnie pojawiające się posty z pytaniami o konkretne miejscówki, o której iść, co tam znajdę. I powiem tak – nic nie działa tak dobrze, jak praktyka. Nikt Ci nie powie co dzisiaj znajdziesz w tej Biedronce czy Żabce jak pojawisz się o 17:34 w trzeci czwartek miesiąca, w konkretnej fazie księżyca.

Dlaczego? Bo to dziki traf! Idąc na bazar w czerwcu czy lipcu mam ogromne szanse na znalezienie pęczka rzodkiewek. Dlaczego? Bo jest na nie sezon. Rolnicy masowo wybierają je z ogrodów, aby rzodkiewki nie przerosły i żeby zdążyć jeszcze z drugą turą warzyw przed zimą. Jest też ogromna szansa, że znajdę cukinię, koperek, pomidory – bo właśnie jest czas zbiorów i niestety część jedzenia trafia do kontenera po dniu handlowym.

Dzisiaj mam patenty, jak próbować swoich sił we freganizmie, gdy nie masz odwagi lub ochoty startować pod sklepem. A jak to zrobić? Iść na spacer!

Sierpień – jakie skarby natury na nas czekają?

Bo freganizm to też korzystanie ze znalezisk w terenie. Sezon na grzyby jadalne, na rodzime owoce letnio-jesienne, na zioła zdecydowanie mamy rozpoczęty 🙂

1. Mirabelki – śliwki dla mieszczuchów

Sierpień w tym roku dopieszcza nas temperaturą i wszystko dojrzewa szybciej. Moim tegorocznym odkryciem są mirabelki, których nigdy wcześniej nie odważyłam się spróbować. Bo to takie małe, nie wiadomo czy dojrzałe czy jeszcze nie, bo jak to jeść to, czym dzieci kiedyś rysowały po podwórku pod blokiem. A jak to trujące, niejadalne, niesmaczne? Dzisiaj już wiem, że są jadalne. To nasze dzikie śliwki, które występują w Polsce w kilku podstawowych odmianach. Można je spotkać wszędzie: na działce na wsi, w lesie, a nawet w mieście w parku lub przy drodze.

Przerobić je można dokładnie w ten sam sposób co śliwki – u mnie szczerzy się już słoik powideł zrobiony na próbę, kolejne mirabelki na kompot już się moczą. Kusi mnie mus z mirabelek, ale chwilowo mam debet jeśli chodzi o małe słoiki 😉

Co można zrobić ze znalezionych owoców
Gdy sklepy i bazary są zamknięte owoce na przetwory możemy znaleźć nawet na spacerze – tutaj powidła z mirabelek znalezionych w okolicy. Bardzo słodkie i bez cukru!

Co warto wiedzieć? Jak w każdych owocach możemy znaleźć źródło białka w postaci robaczków. Występując w terenie ogólnodostępnym nie są pryskane i nikt o nie nie dba tak jak się powinno dbać o drzewka owocowe. Dlatego zalecam porządne umycie przed spożyciem. Ja przy przetworach postanowiłam je dodatkowo namoczyć w wodzie z sodą oczyszczoną, zaś skórki zostawiam (owoce zbieram w terenie miejskim). UWAGA, pestki mirabelek są trujące! Zresztą tak jak pestki moreli, brzoskwiń czy nektarynek. Po prostu ich nie jemy. Przepisów w internecie jest mnóstwo, więc nie zostaje nic poza wybraniem się na spacer i nazbieraniem owoców 🙂

Mirabelki w naturze
Mirabelki i złota godzina – w takie upały idealna pora na zbiory to właśnie wieczór, gdy upał zelżeje

Mały trik jak znaleźć drzewka: możecie skorzystać ze strony, na której oznaczone są różne gatunki drzew, również te ozdobne, niejadalne. Wystarczy, że zajrzycie na fallingfruit.org i poszukacie swojej okolicy. Może to Was zainspiruje do spaceru w ten piękny sierpniowy wieczór?

PS. Zaczynamy też sezon na śliwki, u mnie już upatrzone okoliczne dzikie drzewka. Mam nadzieję, że sierpień będzie dla nas łaskawy!

2. Zioła – wrotycz, pokrzywa, mniszek lekarski

I tu od razu chcę podkreślić jedno – zioła mogą mieć skutki porównywalne z lekami na receptę. Poza tym zbierane w terenie miejskim, mogą być zanieczyszczone, a ich działanie może odbiegać od książkowego. Pokrzywę, wrotycz czy rumianek znajdowane w mieście, gdzie siłą rzeczy emisja zanieczyszczeń do powietrza (np ze względu na dużą ilość samochodów) jest większa niż w spokojnym lesie używam wyłącznie zewnętrznie, i to też ostrożnie. Płukanka z rumianu do włosów? Super! Ale do picia? Po te idę w inne miejsca.

Moim, a właściwie mojej Mamy, tegorocznym odkryciem jest wrotycz. Jego zapach ma odganiać kleszcze i komary. I wiesz co Ci powiem? Na komary działa! Większą ilość porozkładałam na moim zakomarzonym balkonie i nagle się okazało, że można na niego wieczorem wyjść. Bez zakradania się, wymachiwania łapką na owady i ciągłej czujności 😀 Dlatego mocno polecam rozejrzeć się na pobliskiej łące,parku, trawniku, czy przypadkiem gdzieś się nie chowa. Szczególnie, gdy smakujecie komarom tak bardzo jak ja 😉

Co można znaleźć na spacerze po okolicy
Nasyp kolejowy i łaki zielne – w mieście idealne źródło roślin powszechnie uznawanych za chwasty

Pokrzywa na gnojówkę do kwiatów? Idealnie, również w bloku. Wystarczy większy słoik (na przykład po gotowym sosie) z nakrętką i ciemne miejsce pod zlewem, gdzie będzie można zostawić go w spokoju na tydzień lub dwa. Wrzucasz pokrzywę, zalewasz letnią wodą, zakręcasz i odstawiasz. Ponieważ u mnie takich słoików z gnojówką jest zawsze kilka (też z bananów!) opisuję ich zawartość z dopisaną datą zamknięcia. Później zużywam je chronologicznie. Wszystko zajmuje moment, a do większości moich roślin, w tym jadalnych, mogłam zrezygnować z kupnych nawozów sklepowych. A jak bazylia i rzodkiewka na tym rośnie – poezja!

3. Jabłka i gruszki

Wracamy do tematu owoców. Co oferuje nam w tym temacie sierpień? Zdecydowanie jabłka i gruszki. Pierwsze owoce możemy już znaleźć pod drzewami i nie ma co kręcić na nie nosem. Choć niepryskane i mniejsze niż te sklepowe, są fajnym źródłem witamin i mają równie wiele smaków co te kupne. Kwaśne, słodkie, cierpkie – co sobie zażyczysz. Moje znalezione w tym roku jabłka mają nieco grubszą skórkę niż znane mi ze sklepu, ale nie znaczy to, że są mniej smaczne lub mniej zachęcające do jedzenia 🙂 Gruszki zależnie od odmiany będą do znalezienia już za tydzień lub dwa. Warto rzucić okiem, czy dla Twoich upatrzonych owoce będą gotowe na sierpień czy trzeba się z nimi wstrzymać do września.

Zebrane owoce
Jabłka i mirabelki zebrane w okolicy

Dzisiaj mam dla Ciebie te trzy podpowiedzi. I choć może wydawać się, że to mało, to wciąż pamiętam jaką nowością było dla mnie wprowadzenie ich w życie. Czy ciekawi Cię tego rodzaju tematyka postów? Czy chcesz, aby takie polecajki pojawiały się regularnie? I jakie jeszcze ciekawostki można Twoim zdaniem znaleźć teraz w terenie? Daj znać w komentarzu!

Tagi: ,

One thought on “Sierpień – za czym się rozglądać?”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Archiwa