Fregański kodeks zachowań

Fregański kodeks zachowań

Pod nosem pachną mi czereśnie z wczorajszego skipa, a w kuchni duszą się właśnie warzywka ze śmietnika. Bardzo możliwe, że część z Was również odważyła się i zaczęła skipować. Niezmiennie mnie cieszy, gdy piszecie do mnie na Instagramie, że pierwszy raz za Wami, a moje rady dotyczące ekwipunku były przydatne. To super, że możemy działać razem! Jak wszystko co robimy, freganizm kieruje się pewnymi zasadami, o których należy pamiętać, aby skipującej społeczności żyło się lepiej.

Dwa tygodnie temu mogliście się dowiedzieć, czym jest freganizm (lub też freeganizm z oryginalną pisownią 😉 ), a w zeszłym tygodniu opisywałam Wam, co warto ze sobą zabrać na śmietnikowy wypad i czym jest skip. Dzisiaj w trzecim poście z cyklu Podstawy freganizmu mam dla Was Fregański kodeks zachowań. Mam nadzieję, że Was zaciekawi i wyjaśni niektóre pojęcia oraz zjawiska, z jakimi spotykacie się na grupach fregańskich czy przy jadłodzielniach.

Zanim przejdziecie do lektury, chcę zauważyć, że jest to kodeks subiektywny. Taki, który nie jest nigdzie sformalizowany ani usankcjonowany. Każdy ma swoje zasady, którymi się kieruje, drugie tyle przewija się w internecie. Ja zebrałam w poście moje. Postaram się wyjaśnić ich zasadność, jednak zapraszam Was do dyskusji. W końcu tylko krowa nie zmienia zdania 😉

Lista pojęć

Zanim zaczniemy rozmawiać o zasadach, chciałabym przybliżyć Wam kilka pojęć, z którymi możliwe że jeszcze nie mieliście styczności, a poniżej się pojawią. Pierwszym z nich jest spalenie miejscówki. Co to znaczy spalić miejscówkę? Zdarza się, że miejscówka, do której chodzicie na skipy, z dnia na dzień zostaje zamknięta. Kłódki na wiatakch, łańcuchy na kontenerach, a nawet pojawienie się ochrony, która przegania czy zerwanie współpracy w którymś ze sklepów. Każda z tych sytuacji jest często związana z tym, że ktoś spalił miejscówkę – zrobił coś, co narobiło kłopotu (czy choćby niesmaku) osobom odpowiedzialnym za kosze. Bardzo często powodem spalenia miejscówki jest nabałaganienie w miejscu skipa. Wygrzebanie wszystkiego z kontenera i zostawienie resztek wszędzie dookoła, tylko nie w kontenerze. Uszkodzenie mienia: kontenera, ścian dookoła, zaparkowanego obok samochodu, szyby. Zakłócanie ciszy w godzinach nocnych. Przyczyn można wymienić wiele, jednak skutek jest jeden: utrata dostępu do kosza.

Mieliście już kiedyś styczność z zero waste? Wiecie, o co z tym chodzi? Przede wszystkim o maksymalne wykorzystanie tego, co mamy lub kupujemy. Na przykład z pęczka rzodkiewek możemy wykorzystać zarówno korzeń, jak i liście czy recepturkę. Do śmieci nie trafi nic!

Jadłodzielnie to miejsca, w których możemy zostawiać jedzenie, ale też je pobierać. Są to często szafki lub lodówki przy urzędach miasta, czasem kawiarniach lub po prostu wolnostojące. Poza zachowaniem porządku czy opisywaniem produktów w pojemnikach, wśród zasad użytkowania jadłodzielni jest termin ważności produktów. W jadłodzielniach nie można zostawiać jedzenia przeterminowanego, całe z miejsca jest wyrzucane (zostawienie go do użytku może skutkować zamknięciem jadłodzielni – a jak ktoś się zatruje?).

Fregański kodeks zachowań

Punkt 1: Weź tyle, ile zjesz.

We freganizmie nie chodzi o to, aby wygrzebać ze śmietnika pod sklepem jak najwięcej. Chodzi o to, aby jak najwięcej jedzenia uratować. Czy jest sens brać za dużo tylko po to, aby wyrzucić do śmietnika pod domem? Weź tyle, ile zjesz lub przerobisz. Rozdaj rodzinie i sąsiadom. Jeśli uratowałeś coś, czego nie używa nikt w Twoim otoczeniu, oddaj na grupie do tego przeznaczonej. Znajdziesz worek psiej karmy, a nie masz psa? Oddaj do schroniska, o ile przyjmuje tego typu dary (tak, należy ich poinformować o miejscu pochodzenia jedzenia! O tym przeczytasz niżej).

Jest jeden wyjątek, który stosuję do tej zasady. Zdarzają się rzeczy, które mają dłuższy terminu przydatności do zużycia. Nie mogą zostać sprzedane ze względu na niekompletne, uszkodzone opakowanie, wycofanie kolekcji itp. Proszek do prania, kapsułki do zmywarki, węgiel drzewny… Gama takich produktów jest równie nieskończona co sklepowy asortyment. Wiem, że je zużyję. Wtedy jak najbardziej, biorę zapas na dłuższy czas.

Punkt 2: Zdrowie przede wszystkim

Czy muszę Ci przypominać o własnym zdrowiu w tej sytuacji? Punkt ten ma kilka aspektów. Dźwiganie ogromnych ilości jest jednym z nich. Jeśli tak jak ja na skipy chodzisz piechotą lub dojeżdżasz miejskim rowerem, Twoje możliwości zabrania rzeczy na raz są nieco ograniczone. Każdą zabraną rzecz musisz jakoś do domu (lub innego miejsca docelowego) dowieźć. Choć często serce się kraje, nie uratujesz sama wszystkiego. Bardzo się cieszę, że nas przybywa, jednak mierzmy siły na zamiary. Jutro z bolącymi plecami już nigdzie nie pójdziesz, prawda?

Kontener pełen wiśni i czereśni na jednym z warszawskich targowisk
Punkt 3: Posprzątaj po sobie!

Możliwe, że powinnam od tego zacząć. Jednak wydaje mi się to tak podstawowym zachowaniem, że wspomnę o nim tylko dla formalności. Po zakończonym skipie należy po sobie posprzątać! Niektórzy piszą, że powinno być nawet czyściej niż to, co zastaliście. Dlaczego? Jest to ściśle związane ze spaleniem miejscówki. Gdyby ktoś z nas był pracownikiem dowolnego punktu wyrzucającego jedzenie i każdorazowo po wizycie skipera musiał zostawać po godzinach i sprzątać już raz wyrzucone śmieci… Naturalną reakcją jest, że łatwiej jest zamknąć śmietnik. I wiem, od razu pojawia się w głowie kontrargument, że wystarczy rzeczy wcześniej przecenić, że można je oddać do odpowiednich organizacji czy na cele charytatywne. Można. Ale raz, nie wszystko da się w takie miejsca przekazać. I dwa, czy jak właściciel lub kierownik sklepu nie chce tego robić, to bałaganiąć zmienimy jego zdanie?

Punkt 4: Nie wchodź na zamknięte tereny

Ten punkt jest związany z punktem 3. W momencie, gdy tracimy dostęp do dorodnej miejscówki zdarza się, że ktoś postanawia dalej z nich korzystać. Tyle, że wbrew woli właściciela. Czy można zostać oskarżonym o kradzież śmieci? Można. Policja i straż miejska zazwyczaj się z tego śmieje, a w dłuższym czasie nie ma z tego żadnych konsekwencji. Jedyne nieprzyjemności mogą być ze strony pracownika czy właściciela placówki. Ale wchodzenie na teren zamknięty, ogrodzony? To już podchodzi po włamanie i wtedy nie jest już tak wesoło. Nawet jeśli umiecie szybko biegać i nie boicie się porwania spodni podczas przechodzenia przez płot, polecam postawić się w sytuacji drugiej osoby. Czy chcielibyśmy, aby w dowolnym momencie ktoś wchodził nam do mieszkania, do ogrodu, na podwórko? Ktoś nie musi znać naszego celu, który mamy w głowie, a nie na wielkim neonie nad głową. Dlatego nie róbmy innym tego, czego sami nie chcielibyśmy doświadczyć.

Punkt 5: Nie awanturuj się

Odeślę Was do tego samego uzasadnienia co powyżej. Czy wchodzenie w pyskówki z pracownikami sklepu, ochroną, przechodniami coś zmieni? Może doprowadzić do spalenia miejscówki, jak każde niewskazane zachowanie. W nocy może zostać potraktowane jako zakłócanie ciszy nocnej. Zamiast tego odejdź, nie dyskutuj i idź dalej. A jeśli koniecznie chcesz – wróć później. Poczekaj, aż ochrona sobie pójdzie, pracownicy wrócą do pracy z papierosa, a sprawa nieco się wyciszy.

Uwaga, wystarczy, że pracownik poprosi Cię o odejście. Wtedy trzeba grzecznie się oddalić. Po prostu bądźmy ludźmi.

Przykładowe rzeczy przyniesione ze skipa
Punkt 6: Podziel się tym co znalazłeś z innymi skipującymi

A nawet z przechodniami! Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, ile (i jakich) rzeczy trafia do kontenerów. Na bazarku, przy którym najczęściej skipuję, zawsze jest sporo starszych osób. Wiele z nich próbuje coś sięgnąć, warto im pomóc, podpowiedzieć, co jest w innych koszach. Przecież chodzi o ratowanie jedzenia, a nie bezsensowną rywalizację! Sami nie przerobimy tego wszystkiego, co znajdujemy, więc dlaczego nie wyjść innym na przeciw?

Punkt 7: Bądź miły

To polecam zawsze i wszędzie! Jeśli potrzebujecie jakiegoś konkretnego powodu, aby być milszymi – niech będzie, że ochrona i pracownicy spojrzą na Was bardziej przychylnym okiem.

Punkt 8: Informuj osoby obdarowywane o źródle pochodzenia jedzenia

Dlaczego to istotne? Choć wszystko powinniśmy myć dokładnie przed jedzeniem i uprać przed noszeniem, wiele osób traktuje inaczej te porzeczki prosto z krzaka z własnego ogrodu, a inaczej te ze sklepu. A z kosza należy do mycia dołożyć specjalnej staranności. Bo nie wiemy, co miało z tymi produktami styczność. O brzydkich praktykach sklepów szykuję Wam osobny post – włos się jeży na głowie. Do tego czasu proszę, powiedz skąd jest produkt, szczególnie. Kto wie, może zyskasz kompana do skipowania?

Punkt 9: Przede wszystkim rozsądek

Bycie zerowasterem koduje Ci w głowie taki instynkt, aby przerobić każdą napotkaną gałązkę czy łupinkę. Musimy jednak pamiętać, że to, co znajdujemy (choć są często produktami pełnowartościowymi) to rzeczy ze śmietnika. Czasem polewane chemią, zalane różnymi płynami, leżące w sąsiedztwie odpadków. Często zgniłe lub z pleśnią czy pasożytami. Są sklepy, które po wyjęciu z zamrażarki przechowują pełne kosze na zapleczu, a towar wyrzucają na koniec dnia. Tak przechowywane mrożonki czy mięsa nie nadają się do spożycia, a ponowne ich mrożenie może skutkować salmonellą i ostrym nieżytem jelit. Dlatego rób selekcję już na miejscu. Odrzucaj rzeczy spleśniałe, nawet jeśli grzyba widać jedynie na fragmencie produktu. Zainfekowany jest cały i odcinanie nic nie da.

To by było na tyle. Tak jak wspomniałam na początku, jest to subiektywna lista zachowań, którą rekomenduję. Jestem ciekawa, z czym się zgadzasz, a co jest dla Ciebie nieakceptowalne? Napisz proszę w komentarzu – kto wie, może się nawzajem przekonamy? 🙂

Tagi:

2 thoughts on “Fregański kodeks zachowań”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Archiwa