Brzydkie praktyki sklepów

Brzydkie praktyki sklepów

O tym, skąd się wzięło pojęcie freganizmu i o co z nim chodzi możecie przeczytać już w pierwszym poście na mojej stronie. W cyklu “Podstawy freganizmu” na każdym kroku pokazuję jak ogromne ilości jedzenia są marnowane każdego dnia. Żeby zmniejszyć ilość pozyskiwanego przez nas jedzenia sklepy dodatkowo utrudniają życie freganom stosując różne praktyki. Co robią sprzedawcy, aby uniemożliwić nam pozyskiwanie produktów z koszy? Jakie praktyki stosują, aby nas zniechęcić do wizyt? O tym, czy są one uzasadnione i etyczne oceńcie sami po lekturze.

Po co w ogóle poruszam ten temat?

Uważam, że idąc na skipa należy być świadomym zarówno korzyści dla siebie i środowiska, jak i zagrożeń czy utrudnień, które mogą nas spotkać. Pozwoli Wam to skipować bezpiecznie i świadomie. Możliwe, że zwrócicie dzięki temu uwagę na istotne szczegóły, które normalnie by Wam umknęły.

Dzielę się z Wami tym, co sama chciałabym wiedzieć na początku mojej przygody ze skipowaniem. Mam nadzieję, że dzięki temu nic Was nie zaskoczy, czy może raczej – nie zniechęci, bo będziecie uzbrojeni we wszelkie niezbędne narzędzia i co najważniejsze, wiedzę. Skipujemy, żeby wspomagać środowisko i nie tylko, ale grunt to nasze zdrowie i bezpieczeństwo.

W jakim celu pracownicy sklepów stosują praktyki, o których dzisiaj piszę?

Głównie chodzi o zniechęcenie skipujących do grzebania w śmietniku. Dobre zastosowanie się do zasad “poradnika przepędzania natrętów” może skutkować wyeliminowaniem grzebiących na stałe. Po prostu będziemy konsekwentnie omijać taki kosz i zamiast przecinać krajobraz, pójdziemy gdzieś indziej.

I fundamentalne pytanie:

Dlaczego przeszkadzamy sprzedającym?

W komenatarzach pod dowolnym tekstem w temacie marnotrawstwa jedzenia, często wymieniane są różne motywacje sieci handlowych i sklepów. Dominuje jeden: jak ktoś dostanie/wygrzebie za darmo, nie kupi. Bo przecież w koszach można znaleźć praktycznie wszystko – mówię zupełnie serio! A jak ktoś zacznie się zaopatrywać wyłącznie w koszach, to wszyscy stracą… Wśród innych powodów możemy znaleźć również bałaganienie w otoczeniu sklepów, możliwość stworzenia zagrożenia epidemiologicznego (niech no ktoś z tych Polaczków-cebulaczków się nie daj Bóg zatruje tym co wygrzebał… Pozwie sklep czy nie pozwie?) czy po prostu ludzką nieświadomość, że choć dla nas to towar niewyględny (gdy wspominamy jedzenie) lub spoza sezonu (jeśli mówimy o ubraniach czy wystroju wnętrz) to znajdzie się na to chętny. I trzeba przyznać, że niektóre z wspomnianych argumentów są trochę zasadne – o tym jednak innym razem.

Brzydkie praktyki sklepów – co możemy znaleźć za kulisami freganizmu?

Jak mogę skomentować to, co za chwilę przeczytacie? Chyba jedynie że praktyki opisałam w kolejności dowolnej.

1. Rozrzucanie po kontenerze i wysypywanie z opakowań

Pękło mi opakowanie z węglem na grilla w sklepie. Jako sprzedawca z wielkiej sieci dyskonów nie mogę opakowania zakleić i przecenić ani nawet zabrać trochę dla siebie i kolegów, choć w weekend rodzinna posiadówka. Muszę towar wyrzucić. Co więcej, nie mogę go postawić koło kontenera, aby ktoś skorzystał. Zawartość muszę wysypać do zera i rozrzucić po kontenerze – kierownik później sprawdzi.

Pieczywo w koszu
Pieczywo i cukier rozsypane po kontenerze, dodatkowo wszystko w osach

Najbardziej bolesne jest dla mnie oglądanie pieczywa rozsypanego po kontenerze. Coś, co ma tak wiele zastosowań i można minimalnym wysiłkiem przerobić. Bułka tarta, dodatek do wszelkich mas kotletowo-burgerowych (również wegetariańskich), pudding z chleba, grzanki, tosty…Dużo tego.
Niszczenie opakowań i rozsypywanie dotyczy również produktów płynnych, mrożonych, zarówno jedzenia, jak i chemii gospodarczej czy nawozów do roślin. Ostatnio w pewnej sieci dyskontów najczęściej spotykam: cukier, sól, roztopione lody, płyny do prania, sól do zmywarek i proszek do prania.

2. Posypywanie towaru w kontenerze kruszonym szkłem

Tak, dobrze czytacie. Były sklepy, w których była to bardzo popularna praktyka. Na szczęście teraz prawie się o niej nie słyszy. Warto mieć jednak na uwadze, aby zanim zaczniemy szperanie, rozejrzeć się chwilę po kontenerze. Widzisz, że coś jest rozsypane? Włącz czujność.

3. Polewanie moczem

Ponownie muszę Was zapewnić, że dobrze widzicie. I co gorsza, jest to praktyka, z którą nadal się spotykam. Ba! Jest jedno miejsce, w którym jest to dość popularne. I choć bardzo lubiłam w nim kupować, moja noga więcej tam nie postanie. W tym przypadku mowa o lumpku, który w okolicy pewnego targowiska wyrzuca swoje ubrania do bazarowego kontenera. Ile razy nie pójdę na skipa, zawsze jest kontener pełen ubrań, których smród odrzuca na kilometr. Nie da się przejść obok bez odruchu wymiotnego, szczególnie w takim upale. Czy zdarzają się miejsca, gdzie pracownicy i pracowniczki cały dzień zbierają mocz do wiadra, aby polać swoje śmieci? Nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem, ale TAK. Jest to mega przykre i straszne, jak często inicjatywa wychodzi od pracowników, a nie przełożonych…

4. Zamykanie śmietników i wiat

Czy trafienie na zamknięte śmietniki jeszcze kogoś dziwi? W poście o kodeksie zachowań fregan pisałam Wam, czym jest spalenie miejscówki oraz jakie są tego przyczyny. I trochę się nie dziwię sprzedawcom, gdy ktoś im zostawia pod sklepem bałagan. Podkreślę, że nie ma to znaczenia, czy ktoś urządził sobie zakrapianą imprezę albo kto zawartość śmietnika wyładował na chodnik: czy “łazik”, czy nastolatek, czy freganin. Bałagan to bałagan, bez względu kto go zrobił – trzeba to posprzątać. Dodatkowo zdarzają się osoby podrzucające swoje śmieci, odpady budowlane, gruz i inne. Zamknięcie kontenerów na łańcuchy i kłódki w tym przypadku jest najbardziej skuteczne.

piwo w kontenerze
Piwo wrzucone do kontenera, przysypane innymi śmieciami
5. Przeganianie fregan i wzywanie policji

Tutaj często interweniuje ochrona. Padają czasem niegrzeczne komentarze, ludzi ponoszą emocje. Co mogę Wam doradzić? Nie wdawać się w dyskusję, powiedzieć “do widzenia” i się oddalić. A gdy zostanie wezwana policja? Większość znanych mi przypadków (o ile nie doszło do włamania, zniszczenia mienia, przemocy fizycznej i naruszenia nietykalności) zostaje przez policję wyśmiana. Pani ukradła ze śmietnika kiść bananów? Serio? <salwa śmiechu>

Częściej spotykam się z podejściem, że panowie lub panie zapytają, co dzisiaj było ciekawego i czy jest sens robić raban. Na szczęście takie praktyki mają miejsce rzadko: mało komu z pracowników chce się poświęcać swój prywatny czas na składanie zeznań, zostawianie swoich danych po kartotekach z powodu głupot. Zdrowy rozsądek zwycięża.

Dlaczego podkreśliłam, że w przypadku o ile nie doszło do włamania, zniszczenia mienia i przemocy? Wielu osobom trzeba przypominać, że śmietniki i wiaty stanowią czyjąś własność. I choć może się to wydawać absurdalne, to zniszczenie kłódki lub zamka to włamanie i/lub zniszczenie mienia. Chcielibyście, aby ktoś obcy łaził Wam po mieszkaniu, balkonie, podwórku? Tak samo mogą myśleć właściciele sklepów. Zamiast się włamywać, spróbujcie najpierw porozmawiać. Wiem, że często chcemy uratować dużo i serce nam się łamie w takich sytuacjach, ale pamiętajcie – nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się czyjaś. Samowolka w takich sytuacjach nie wchodzi w grę. Sklepów jest tyle, że odpuszczenie tego jednego śmietnika zamknie nam drzwi do reszty świata. Po porstu idźcie do kolejnego kontenera. Tylko i aż tyle.

6. Przysypywanie towaru dobrego resztkami i odpadkami

Świetnie widoczne jest to na targowiskach. Najczęściej dotyczy to warzyw, które zdatne do przerobienia i spożycia trafiają na dno kontenera. Później przysypywane są odpadkami takimi jak zgniłe/spleśniałe warzywa i owoce, pudła, siatki, resztki i opakowania po posiłkach, śmieci. Przerzucanie pół metra takich odpadów przy wypełnionym po brzegi kontenerze w momencie, gdy nawet nie wiadomo, czy coś znajdziemy pod spodem wymaga ogromu determinacji i siły. Dodatkowo do prostych nie należy – w końcu gdzie przerzucić te śmieci? Jak i czym to zrobić? Ile trzeba się nadźwigać wie ten tylko kto to zrobił.

Przykład takiej praktyki: dobre sałaty wygrzebane spod zepsutych owoców i warzyw w kontenerze BIO
Przykład takiej praktyki: dobre sałaty wygrzebane spod zepsutych owoców i warzyw w kontenerze BIO

Z innych sytuacji mogę przytoczyć takie, o których słyszałam. Zdarzają się, gdy pracownik chce wykazać się specjalną złośliwością, freganin złamał zasady z kodeksu zachowań lub gdy ma miejsce szczególnie niekorzystny zbieg okoliczności. Zamknięcie furtki do terenu zamkniętego, na którym ktoś w tym czasie skipował. Przemoc słowna i zastraszanie skipujących. Próby zniszczenia znalezisk skipujących i ich środków transportu.

Dlatego w dniu dzisiejszym mam do Was prośbę, mały apel. Chcemy ratować środowisko, portfele a może 2 w 1. Ale nigdy, ale to nigdy nie narażajmy swojego zdrowia i bezpieczeństwa. Miejsc do skipowania jest mnóstwo. Znaleziska są różne, często nie do przewidzenia. Lepiej odpuścić ten zamknięty śmietnik albo miejsce z przewrażliwioną ochroną i iść dalej, niż się wykłócać. W przypadku gdy sklep nie chce oddawać jedzenia mimoo prób rozmów czy dogadania się, to nie zawsze możecie to zmienić.

Jeśli jednak to Was nie przekonuje to powiedzcie mi proszę jedną rzecz – kto będzie skipował jak Was zabraknie?

A Wy? Macie jakieś doświadczenia jeśli chodzi o takie praktyki? A może jest coś, o czym nie napisałam i warto o tym wspomnieć? Podzielcie się proszę tu i na ig – zwiększajmy nawzajem swoją świadomość! 🙂

Pozdrawiam i owocnych (również dosłownie) skipów!

Kasia

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Archiwa