Freeganizm – czy to się je?

Freeganizm – czy to się je?

O mnie

Pierwszych postów mam już za sobą kilka: blog, instagram, facebook – parę sztuk było. Zazwyczaj dotyczą one tego, kim jestem, jaka jest moja misja, dlaczego chcę, żebyście czytali właśnie mnie. Część mogę Wam napisać w paru zdaniach, reszty dowiecie się z czasem. Ba! Na niektóre z tych pytań nawet ja nie znam odpowiedzi 😉 Aby dowiedzieć się więcej, zapraszam Was do zakładki O mnie. Znadziecie tam więcej informacji o tym, czym się zajmuję, co chcę Wam pokazać i jakich tematów możecie się spodziewać na mojej witrynie 🙂 A dzisiaj będzie kilka słów o tym, czym jest freeganizm!

Freeganizm – co i jak?

Pora na to, co ma być wisienką na tym torcie i pianką na kawie (chyba, że ktoś z Was lubi posypki i kakao, to wtedy one są na wierzchu). Freeganizm – o co w tym chodzi?

W definiowaniu pojęć ważne jest dokładne podanie rysu historycznego, z jakiego języka pochodzi dane pojęcie czy kto pierwszy go użył. Ja powstrzymam się od tego – jest wiele stron, na których pochodzenie słowa freeganizm zostało wytłumaczone i ja nie zrobię tego lepiej. Rys historyczny? Kto może ze stuprocentową pewnością stwierdzić, kiedy i kto pierwszy znalazł darmowe jedzenie? Oczywiście, pod Biedronką w Polsce po 4 kwietnia 1995 roku, bo wtedy powstał pierwszy sklep sieci. Ale na świecie? Nie będziemy się cofać do jaskiniowców. Bo własnie na tym polega freeganizm (czy też pięknie spolszczony freganizm) – na korzystaniu z darmowych źródeł jedzenia: koszy na śmieci, wystawek pod sklepami, restauracji i hoteli, które rozdają swoje jedzenie po zakończeniu dnia czy od rolników oddających naddatki ze swoich upraw. To dosłownie po prostu korzystanie z jedzenia za darmo. Ale zaraz, zaraz! Czy tylko z jedzenia? Jak znajdę koszulkę, parę spodni i garnek to się liczy? Tak, para skarpet też. Nawet dwóch różnych.

W jaki sposób zostać freganką lub freganinem*?

Często wiąże się to z pojęciem dumpster diving (dosłownie to nurkowanie w śmietniku), w praktyce chodzi o pozyskiwanie rzeczy ze śmietników, kontenerów przez wchodzenie do środka. Można jednak chodzić na skipy (wypady w celu uratowania zdatnych do użytku produktów przed wysypiskiem śmieci) bez nurkowania w koszach czy choćby sięgania do kontenera po to, co w zasięgu naszych rąk. Wystarczy udać się w miejsce, z którego chcemy pozyskać na przykład jedzenie i porozmawiać: z kierownikiem sklepu, pracownikiem danego działu, sprzedawcą na stoisku czy bazarze.

Szybki wypad freegański, czyli co można znaleźć w warszawskich kontenerach: brokuły, ziemniaki, cebula, sałata, rzodkiewki, cukinia czy jabłka.

Dzień dobry, czy będą wyrzucane przez Państwa dzisiaj jakieś produkty? Co robicie z czerstwym pieczywem? Macie jakieś niesprzedane warzywa? I ulubione, prowadzące prosto do celu – kiedy można się po nie zgłosić? W restauracji warto zapytać, czy potrzebny będzie własny pojemnik. Bo tak, restauracje też oddają nadwyżki jedzenia! Regularnie można je odpłatnie nabyć również za pośrednictwem aplikacji Too good to go, gdzie lokale takie jak Starbucks, Cofeina czy Loco Mexicano wyprzedają swoje dania na koniec dnia. Tutaj jednak ważny jest refleks i możliwość szybkiej płatności – o tym innym razem.

O czym w przyszłości przeczytacie u mnie na blogu?

Freganizm, z jakim mam do czynienia obejmuje głównie jedzenie i produkty szybko psujące się – nawet jeśli ich jedyny uszczerbek polega na niekorzystnym prezentowaniu się wizualnie (takim jak na przykład rośliny). Dlatego będę się skupiać właśnie na tego typu rzeczach.

W kolejnych wpisach opowiem Wam o wielu aspektach freganizmu: co można znaleźć, w jakich ilościach, co z tym wszystkim zrobić. Jeszcze w tym tygodniu przeczytacie u mnie o podstawach freganizmu, czyli pierwszy fregański wypad: co ze sobą zabrać? Na co warto zwrócić uwagę? Na co uważać? Co omijać szerokim łukiem?

To tyle na dziś. Wiele ciekawostek znajdziecie też na moim Instagramie freganizm po polsku. Wpadajcie po tipy na skipy, podstawy zero waste i inne ciekawe treści, które – mam nadzieję – zainspirują Was do zmiany swoich przyzwyczajeń i do wyjścia ze swojej strefy komfortu. Pamiętajcie, że to my zmieniamy świat!

*na mojej stronie będę używać spolszczonej wersji, jedno “e” w zupełności mi wystarcza, aby wiedzieć o co chodzi 😉

Tagi: , ,

6 thoughts on “Freeganizm – czy to się je?”

  1. Fajnie napisane 🙂 Będę tu zaglądał, jestem ciekaw czego jeszcze będę mógł się dowiedzieć o freganizmie. Skipowanie faktycznie wciąga!

    1. Cześć Maricinie!
      Bardzo mi miło, że zajrzałeś 🙂 Już dzisiaj kolejny post o niezbędniku freganina. Jestem ciekawa, czy jest coś, co dodałbyś do tej listy?
      Pozdrawiam,
      Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Archiwa